piątek, 14 października 2016

Wyrzutów sumienia ciąg dalszy....

Ciągle mam problemy ze znalezieniem czasu na dokończenie wspomnień.

W poniedziałek dostaliśmy książkę Julka Tyszki:



To 624 strony o teatrze studenckim, głównie w Poznaniu, w latach siedemdziesiątych. Jak pisze:
"zebrałem tu dosłownie wszystko – od kabaretowej „próby dramatycznej” popełnionej w wieku licealnym do poważnego szkicu o krytyce teatralnej, z pełnym aparatem nau­kowym. Tylko czy kiedykolwiek w czasie, jaki mi pozostał, trafi mi się jeszcze taka okazja? Wątpię. Mamy więc do czynienia z kłopotem bogactwa i różnorodności, który jest owocem... powiedzmy „wyższej konieczności”, z umiłowaniem teatru w tle".
 
A mnie wstyd, że paru zdań nie mogę napisać ;-(

wtorek, 24 maja 2016

Mam wyrzuty sumienia....

Od dłuższego czasu (ponad pół roku!!!) nie mam wolnej chwili i wolnej przestrzeni psychicznej.
Piszę to, aby dać znak, że jeszcze żyję!
Obiecuję sobie, że w czasie tych wakacji zakończę opis naszych spektakli.

poniedziałek, 7 grudnia 2015

Spektakl "Teatrzyk Zielona Gęś"

W 1970 roku wystawiliśmy zbiór mini dramatów pochodzących z „Teatrzyku Zielona Gęś” Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego, w reżyserii i inscenizacji Jacka W. Paluchowskiego.

Wystawiliśmy 14 miniatur dramatycznych (w kolejności przedstawienia):
  • W szponach kofeiny
  • Hamlet
  • Dwóch Polaków
  • Siedmiu braci śpiących
  • Żarłoczna Ewa
  • Straszna rozmowa Gżegżółki z duchem
  • Dymiący piecyk
  • Kominek zgasł
  • Nieudany potop z powodu zimy
  • On nie doczekał
  • Szczęście rodzinne
  • Judyta i Holofernes
  • Żona Lota
  • Żywcem zapeklowana
W spektaklu udział brali: Artur Sołyga, Małgosia Owsiana, Andrzej Czarnecki, Jacek Paluchowski, Magda Spychała-Paluchowska, Donat Jaskólski.

Najmniejszy Teatr Świata Zielona Gęś pierwotnie publikowany był w tygodniku Przekrój od 1946 roku do 1950 roku (ponad 160 mini-spektakli).


Była to forma odpoczynku od "poważnych" sztuk teatralnych.

K.I. Gałczyński i Zielona Gęś mają swoją stronę: http://www.kigalczynski.pl/gesi/. Z niej chciałbym zacytować następujący fragment, bo dobrze oddaje nasze intencje:

List zetempowców z fabryki „Era”

Kiedyś słyszeliśmy o dowcipie opartym na nonsensie. Wiemy, że są jeszcze na świecie ludzie, których to może bawić. Wiemy również, że ten rodzaj dowcipu reprezentuje schyłkową kapitalistyczną kulturę.
Otóż cały dowcip, cała strona satyryczna teatrzyku poety K.I.Gałczyńskiego opiera się — naszym zdaniem — właśnie na nonsensie. Zapytuję: dlaczego bohaterowie „Zielonej Gęsi” nie mogą brać udziału w zdrowej, silnej i rzeczowo w cel wymierzonej satyrze? Co prawda czytaliśmy kilka odcinków „Zielonej Gęsi”, które niedaleko odbiegały od takiej satyry, ale zginęły one wśród innych, jak muszelka rzucona w morze.
Może inni czytelnicy rozumieją „Zieloną Gęś”, gdyż jest ona na tyle jak gdyby niejasna, że można ją sobie rozmaicie tłumaczyć i odczuwać w rezultacie zadowolenie lub niesmak. My, zetempowcy, odczuwamy najczęściej ów niesmak, gdyż w „najmniejszym teatrze świata” nie znajdujemy odbicia problemów nas interesujących, nie znajdujemy naszego życia, krótko mówiąc, utwory te są nam niepotrzebne i nie wiemy po co i dla kogo poeta je pisze.
Zwracamy się więc z prośbą i żądaniem, ażeby Konstanty Gałczyński pisał tylko dla mas pracujących, w których szeregach kroczy postępowa młodzież polska…


My odczuwaliśmy pokrewieństwo w poczuciu humoru (wcale nie tak absurdalnym, ale raczej parodystycznym - jeśli takie poczucie istnieje), znajdowaliśmy przyjemność w szarganiu świętości i znajdowaliśmy odbicie problemów nas interesujących (sztywniactwo, nadęcie i głupota niektórych naszych rodaków).

sobota, 28 listopada 2015

Spektakl "Wędrówka dusz"


Spektakl z 1970 roku „Wędrówka dusz”oparty był na tekście Kurta Wittlingera
Seelenwanderung, będącym scenopisem filmu (teatru) telewizyjnego telewizji ARD. Znalazłem go (podobnie jak poprzedni) w Biuletynie Telewizyjnym, miesięczniku przeznaczonym do użytku wewnętrznego telewizji, wydawanym przez Redakcję Studiów i Oceny Programu.


Myślę, że była to próba wejścia w "prawdziwy" teatr, robiony dokładnie według autorskiego tekstu (trochę skrótów jednak było), choć aktualnego lokalnie w jakimś globalnym sensie.
Niewiele z przygotowań do spektaklu pozostało w moim archiwum.

 
















W efekcie obsada była chyba inna (w nawiasach przypuszczalnie ostateczna wersja).
Axel - Artur Sołyga, Bum - Czesiu Pigłowski (Donat Jaskólski), Policjant - Jan Matczyński (Eugeniusz Paukszta), Sędzia - Andrzej Czarnecki, Hugo - Zbyszek Stoma, Pracownik lombardu - Jan Matczyński, Blondi - Małgosia Owsiana (Ala Ganińska), Babcia - Ala Ganińska (Małgosia Owsiana), Mówca - Jasiu Górka (Andrzej Czarnecki), Licytator - Zbyszek Stoma, Klient I - Ela Czarnecka, Klient II - Joanna Posobiec, Pastor - Jacek Paluchowski (Jasiu Górka). Reżyseria i inscenizacja Jacek Paluchowski; danych o scenografie brak.

Sztuka jest jednocześnie typowym materiałem dla teatrów bulwarowych i moralitetem w realiach ówczesnego RFNu.
Axel i Bum pewnego listopadowego dnia w barze opijali swoją niedolę. Axel stwierdził, że jedynym powodem tego, że są biedni jest to że mają dobre dusze i złote serce. Barman Hugo proponuje, żeby Bum się jej pozbył, skoro mu przeszkadza i gdzieś schował. Obaj - pijani - stwierdzają, że to dobry pomysł. Axel chowa ją do pudełka po butach i zastawia ją w lombardzie pod zastaw 5 marek, które bierze Bum. Od tej chwili życie Buma się zmienia -  robi karierę w handlu złomem i zapomina o przyjacielu, a jego dusza spokojnie leży w magazynie lombardu. Poznaje Blondi, właścicielkę fabryki guzików i galanterii. Powodzi mu się coraz lepiej. Tymczasem po 5 latach w lombardzie licytują stare, nieodebrane rzeczy. Obecny przy tym Axel nie chce, żeby licytować pudełko z duszą i je wykupuje. Bum podupada na zdrowiu. W tzw. międzyczasie spotyka się z pastorem i rozmawiają o tym, czy rzeczywiście dusza jest potrzebna. Po tej rozmowie Bum spotyka się z Axelem. Blondi przygotowuje kolacje, a Bum chce, żeby Axel oddał mu pudło po butach wykupione z lombardu, bo chce ją trzymać u siebie w sejfie. Axel nie chce mu duszy oddać, bo myślał, że Bum znowu chce być dobrym człowiekiem, a okazuje się, że tak nie jest. Ten chce odzysk duszę w efekcie procesu sądowego. Kiedy Bum umiera, obserwuje swój pogrzeb i denerwują go pogrzebowe przemowy. Zawiera z zaświatów z Axelem umowę, że w  zamian za jego duszę z pudelka do butów pozwoli mu jego pomnik z cmentarza sprzedać na złom. Na cmentarzu Buma łapie policjant  (i od tego spektakl się zaczyna).




W wersji oryginalnej główni aktorzy (Hanns Lothar i Wolfgang Reichmann) wyglądali tak:

Spektakl przygotowywaliśmy i wystawiliśmy na scenie Domu Drukarza. Chyba z tego powodu dodaliśmy do nazwy naszego teatru "Sala 10". Nie pamiętam przedstawień. Pamiętam jedynie, że z jakichś powodów zaprzestaliśmy współpracy i na zawsze straciłem tam dwa kubły na śmieci kupione w MPO, koszulę w kratę oraz imadło ;-)
Tak wygląda miejsce po Domu Drukarza na ul. Inżynierskiej 10 dziś:

 


piątek, 13 listopada 2015

Spektakl "Miejsce dla bohaterów"


Far Rockaway - jednoaktówka Franka Daniela Gilroya została napisana w 1965 roku na zamówienie The Lincoln Center of New York. Na kanwie tego tematu powstały w tym samym roku dla  programu Scena Piąta National Education Television (NET) libretta dla baletu  The Act w choreografii Anny Sokolow i opery The Hero kompozytora Marka Bucciego i librecisty Davida Rogersa. Zostały one (sztuka, balet i opera) przedstawione przez NET na Prix Italia w 1966 roku, gdzie otrzymały pierwszą nagrodę. Sztuka „Miejsce dla bohaterów” składa się z fragmentów tekstów Far Rockaway i The Hero(w przekładzie Marii Wisłowskiej). 

Sztukę pod tytułem „Miejsce dla bohaterów” prezentowaliśmy (jako Tetr Małych Form "Sala" przy RU ZSP AM) w październiku 1969 roku w następującej obsadzie (według pierwszego egzemplarza reżyserskiego i według późniejszych uzupełnień): Michael St. John - Robert Jarmużek (Eugeniusz Paukszta), Eveline St. John - Joanna Posobiec (Małgorzata Owsiana), Sąsiad - Jacek Zahorski (Artur Sołyga), Doktor Walgreen - Jacek Paluchowski (Czesław Pigłowski), Szef - Janusz Matczyński, Sierżant Policji - Andrzej Czarnecki (Zbigniew Stoma), Ksiądz - Donat Jaskólski (Andrzej Czarnecki), Pani Brown - Anna Szmeterling (Joanna Posobiec), Grabarze - cały zespół.

Reżyseria i inscenizacja - Jacek Paluchowski, scenografia - Zbigniew Tyżyk , opracowanie dźwiękowe - Jan Zieliński, zdjęcia - Włodzimierz Niewiedział.

Pomysł inscenizacyjny był taki, że widzowie przechodzą przez 14 stacji drogi krzyżowej (scen). Scenografie tworzyły duże "bohaterskie" fotografie na scenie-cmentarzu. Na początku spektaklu Michael stoi sam na scenie, potem szuka wśród widzów kolejnych postaci. W ostatniej scenie postacie wracają na widownie. Wszyscy wychodzą i Michael zostaje znowu sam.



Oto scenariusz tej sztuki:

strona 1
Strona 2
Strona 3
Strona 5

Strona 4





  

Choć wszyscy podziwiają Michaela St. Johna i czują się lepsi przez to, że go (Go?) znali, on sam niczego ze swojego bohaterskiego czynu ("zabił uciekającego mordercę") nie pamięta. Przypomina sobie zdarzenie dopiero w scenie szóstej i ma wyrzuty sumienia ("ja go zamordowałem!"), ale ani policja ani ksiądz ani żona ofiary nie chcą przyjąć jego wersji zdarzenia. Jak mówi doktor Walgreen "Domaganie się ukarania wówczas, gdy społeczeństwo tego nie żąda to wyraźny objaw neurotyczny". W efekcie Michael popełnia samobójstwo i zostaje pochowany (jak łatwo się domyślić) w krypcie dla bohaterów.
 
Oczywiście potrzebna też była zgoda cenzury:



Z tymi 400 egzemplarzami programów byliśmy optymistami; nie pamiętam, ile daliśmy przedstawień.

Drugie usprawiedliwienie

I znowu usprawiedliwienie - przez osiem miesięcy nie mogłem znaleźć ani czasu ani wolnej przestrzeni psychicznej, żeby dalej opisywać dzieje teatru. 
To nie tylko obowiązki - te miałem zawsze. Chyba już mniejsza wydolność :-(
Koniec z użalaniem się nad sobą - siadam do roboty i opisuję następne spektakle. 

 

piątek, 20 marca 2015

Spektakl "statystyka" - wersje

Można mówić o dwóch wersjach tego spektaklu.
Nad pierwszą pracowaliśmy, opierając się na niniejszym scenopisie:
Spektakl oparty był nie na tekście, ale precyzyjnej inscenizacji i podkładzie dźwiękowym, zaplanowanym co do sekundy.
W przygotowaniu dźwiękowym pomogły mi zbiory nagrań z regionalnego ośrodka telewizyjnego w Poznaniu (te wszystkie szczekania psów, komendy w języku niemieckim, strzały itp.); dograliśmy tylko wstępny meldunek oraz tekst Matki i Ewy. Głosy męskie to komendy strażników. Romek Szmeterling robił pompki, czołgał się i szeptał "Raz, dwa, raz, dwa".
Tak wyglądał program do spektakli w Poznaniu:

Z tą wersją pojechaliśmy na  VII Ogólnopolski Przegląd Zespołów Artystycznych Medyków w Warszawie.

Spektakle odbywały się w Klubie Medyków na Oczki. Nasz spektakl pokazaliśmy w piątek 7 lutego o 16:30.

Odnieśliśmy - można powiedzieć - spektakularny sukces: "statystyka" otrzymała główną nagrodę - puchar Rektora AM w Warszawie za "sztukę o najwyższych walorach politycznych i społecznych". Tak opisano to w Głosie Wielkopolskim z 15 lutego 1969 roku:

 

 






Nad spektaklem pracowaliśmy dalej. Oprócz strażników obozowych pojawili się strażnicy muzealni, krążący wśród widzów. Film został uzupełniony o oryginalne amatorskie kolorowe (!) filmy z wakacji żołnierzy Wermachtu w Zakopanem (z domowego archiwum - swoje rodzinne filmy pozostawił wraz z projektorem i kamerą austriacki szef pracowni mikrobiologicznej, w której w czasie wojny pracowała moja Matka). Z jednaj więc strony doszedł obraz ówczesnego radosnego codziennego życia, a z drugiej - muzealnej codzienności.
Tak wyglądał program nowej wersji.











W kwietniu w miesięczniku "student" (4, 18, 1969) ukazał się tekst Edwarda Chudzińskiego i Krzysztofa Miklaszewskiego "Teatr - jaki jest? (część I)". Autorzy byli członkami Komisji Kwalifikacyjnej do konkursu "Melpomena 69" w ramach IV Festiwalu Kultury Studentów w 25-lecie Polski Ludowej, planowanego w Krakowie. W ciągu 2 tygodni Komisja obejrzała ponad 50 przedstawień teatralnych w 11 miastach. Do finału dopuszczono 12 spektakli oraz - jak piszą - "kilka wybijających się propozycji prezentowana będzie w maju poza konkursem". Wśród pozakonkursowych teatrów były m. in. Gong 2 z Lublina, ToTu z Gdańska, PWSTiF z Łodzi, Dren 59 z Lublina, Teatr 38 i STU z Krakowa. W Poznaniu spośród 5 zespołów do konkursu zakwalifikowano dwa i nasz spektakl poza konkursem, o czym pisał Express Poznański.



Pojechaliśmy do Krakowa w 10-osobowym zespołem: Andrzej Czarnecki, Robert Jarmużek, Donat Jaskólski, Jan Matczyński, Włodek Niewiedział, Andrzej Pawlak, Magdalena Spychała (Paluchowska), Romek Szmeterling i Zbyszek Tyżyk (i ja, oczywiście).



Każdy z nas na początku dostał festiwalową legitymację, a na zakończenie dyplom.

 

 






















"statystykę" wystawiliśmy 9 maja o godzinie 19:00 w Klubie pod Jaszczurami w Rynku Głównym.
























Niestety, nie mam żadnych fotografii z Krakowa. Pozostaje tylko to, co znalazłem w sieci: